Wiosenne porządki,

czyli jak uprościć sobie życie?

Poradnik

Jak sensownie wykorzystać domową kwarantannę? Oprócz spraw, których trzeba przypilnować lub takich, na które w końcu można sobie pozwolić, są jeszcze te, które wzywają:) Nagle, przebywając w domu tyle czasu, jest okazja, by uważnie przyjrzeć się temu, co Cię otacza. Usunąć, co zbędne, co zawadza, odgracić domostwo, zyskać więcej miejsca nie tylko we wnętrzu, ale i w swojej głowie. Odzyskana przestrzeń to także pole do własnych zmian, wypracowania nowych nawyków i naprawiania relacji. Nie wierzysz? Przeczytaj!

Wirus nadmiaru

Redukcja stanu posiadania niekoniecznie dobrze ci się kojarzy? Straszy brakiem i pustką? Tymczasem możesz się przekonać, że więcej pustego miejsca to cisza, która umożliwia mocniejsze odczuwanie tego, co już masz. Ten jakościowy zwrot szczególnie przydałby się tym, dla których ich miejsce do życia stało się nieczytelne przez nadmiar różnych elementów: wypadające z regałów kolumny książek, ślizgające się po blatach materiały biurowe, wędrujące ubrania i góry elektronicznych zużytych sprzętów, akcesorów do ćwiczeń, zakurzonych pamiątek czy kilogramy przeterminowanych leków – to wszystko składujesz kosztem swojego miejsca, pieniędzy i czasu. Stajesz się własnością rzeczy, które kiedyś były twoją własnością – jak to określił w jednej kwestii bohater "Podziemnego Kręgu" :) Czy już zdałaś sobie sprawę z tego, że z większej części tych dóbr nie jesteś w stanie korzystać?
Upchane gdzieś poza linią wzroku okazują się zbędne, zaś pozbawione swojego stałego miejsca, ciągle "się gubią", pozbawiając cię dostępu do wartości, jaką z nimi wiązałeś. Marnotrawstwo! No cóż, prędzej czy później orientujesz się, że im mniej rzeczy, tym łatwiej je znaleźć, przechowywać i o nie zadbać. I przy okazji rozwiewamy jeszcze jeden mit: że pozbywanie się rzeczy uruchamia kompulsję zakupową. Otóż, to tak nie działa:) Zaobserwowaliśmy u naszych klientów dokładnie odwrotną relację: im mniej przedmiotów, mebli, rzeczy wypełnia ich przestrzeń, tym mniej kupują, bo lepiej wykorzystują to, co już mają.

Co możemy dla ciebie zrobić? 

I tak też aranżujemy wnętrza - by były skromnie, ale funkcjonalnie wyposażone, a przy tym przypisywały zgromadzonym rzeczom stały adres, pod którym ich właściciel zawsze je zastanie;) Dzięki takiemu planowi wnętrza także i ty możesz zaoszczędzić pieniądze, czas i
nerwy. Co zyskasz? Swobodę, która da ci wolność wyboru i lekkość w podejmowaniu wielu decyzji. 

 

Projekt Basicform – funkcjonalne, ergonomiczne mieszkanie, sprzyjające skupieniu i wyciszeniu. 

Porządek – pierwszy krok w stronę minimalizmu

Więc jeśli właśnie dostrzegasz wokół siebie bałagan, szczególnie taki, że rzeczy żyją własnym życiem, bez stałego miejsca pobytu, to nie będzie lepszego momentu na wyswobodzenie się z roli zakładnika;) Zacznij odgracać swoją przestrzeń. To będzie proces, przygotuj się, że potrwa, będzie kosztował cię trochę zgryzot, tęsknot, nieco irytacji. Ale na końcu możesz spodziewać się najlepszego – uzdrawiającego minimalizmu. I o obliczu tego minimalizmu będziesz mógł zdecydować ty sam! Może on się zawierać w słabiej płatnej, ale i mniej stresującej pracy, w większej ilości wolnego czasu, może polegać na ograniczeniu bodźców, za to na rozwoju, który zmienia życie, a nie tylko wierzch codziennej rutyny. To co można stwierdzić z pewnością, to że ten minimalizm sprowadza się do wyboru jak najskromniejszych środków czy działań, za to dających jak najlepszy rezultat. Innymi słowy – będziesz żył lżej i prościej. 

Jak projektujemy dla minimalistów?

Czysta forma to nasz flagowy popis;) Po prostu lubimy, gdy wnętrze jest tak zakomponowane, by wrażenia ładu i spokoju nie zakłócały żadne obszary obrastające w rzeczy piątej potrzeby. Urządzamy tak, by zapobiegać mnożeniu się zbędnych bytów, a dotychczasowy zbiór rekwizytów faktycznie był pod ręką, choć nie na widoku. Bo wiemy, że dom zapchany rzeczami, to dom, w kórym czas przecieka przez palce, a domownicy mijają się, tkwiąc w swoim braku czasu.

 Proste, pojemne i przestronne mieszkanie to zasługa połączenia ergonomii i minimalizmu. Projekt Basicform.

Sztuka odpuszczania

To skoro już wiesz, że obrastanie w rzeczy przysparza wielu paradoksów - od masy wyszukanych ubrań, od których wcale nie czujesz się atrakcyjniejsza, po wystawkę najmodniejszych książek kucharskich, których posiadanie nie przekłada się na wspólne rodzinne posiłki - to możesz zacząć sobie odpuszczać:) Gromadzenie dóbr miało zaspokoić poczucie niedostatku, tymczasem ono wzrasta z każdym zakupem, jest jak uzależnienie, które wpędza w sięganie po coraz większe dawki używki. Dlatego jedynym kierunkiem uzdrowienia jest... pozbyć się frustracji z powodu braku. Nie zalecamy więc radykalnego wyrzucania rzeczy, ale poukładanie ich w czytelny, działający system. Zresztą, za swoje śmieci też jesteśmy odpowiedzialni i bezmyślne pozbywanie się ich wyłącznie dla własnego komfortu zaprzecza tej idei minimalizmu. Róbmy to dobrze:)

Przejrzysty układ wnętrza, rozplanowanie stref – to warunek konieczny uporządkowania przestrzeni i oczyszczenia jej ze złogów nadmiaru. Projekt Basicform

Wietrzenie magazynu;)

Oczywiście posprzątanie to jeszcze nie minimalizm, raczej zabieg higieniczny, ale stanowi dobrą okazję do zbadania swojego stosunku do sfery materialnej. Dobrze jest umieć dostrzec, że każdemu posiadanemu przedmiotowi odpowiada określona ilość czasu i energii, którą trzeba było poświęcić, żeby na niego zarobić.

Po takim rachunku sumienia zacznij od wydzielenia miejsca, pomieszczenia, które będzie tymczasową przechowalnią rzeczy, co do których masz przypuszczenia, że mogą ci się jeszcze przydać. Następnie podziel rzeczy według kryteriów:  

  1. do pozostawienia – to, co lubisz i z czego korzystasz na co dzień
  2. do oddania/sprzedania – rzeczy sprawne, w dobrym stanie, ale od dawna nieużywane, z których prawdopodobnie już nie skorzystasz, np. zapasowe sprzęty. Poszukaj im nowych właścicieli, bo wyrzucanie czegoś, co może komuś jeszcze posłużyć, jest nieetyczne tak wobec ludzi, jak i wobec środowiska. Poza tym niech przynajmniej te niepotrzebnie wydane pieniądze nie pójdą całkowicie na marne.
  3. do naprawy – to rzeczy, które ci się jeszcze przydadzą - pod warunkiem, że zostaną zreperowane. Jeśli nie umiesz się z tym zmobilizować, to albo oddajesz komuś na własność, kto się upora z naprawą, albo... odzyskujesz z towaru co się da, a resztę wyrzucasz na złom/śmietnik.
  4. do wyrzucenia – znoszone obrania, zniszczone rzeczy, oczywiście po odzyskaniu z nich jakichś zdatnych części.
  5. nie wiadomo/potrzebuję czasu – te rzeczy lądują w przechowalni – to może być garaż, piwnica, strych, pawlacz – tam możesz chwilowo odroczyć ich egzekucję;) Jeśli w ciągu pół roku nie będziesz mieć potrzeby z nich skorzystać, a może nawet zapomnisz, co w nich jest – będzie wiadomo, że możesz się ich pozbyć.

 

A w czym tu możemy pomóc?

W aranżacji, która usprawnia system przechowywania. W przekształceniu zapuszczonego pomieszczenia, by zyskało nowe funkcje, a ty więcej przestrzeni do pracy, odpoczynku lub dodatkowej aktywności. W odnowieniu "babcinego" wnętrza z wykorzystaniem istniejących w nim elementów, jeśli zależy ci tak na ergonomii, jak i ekonomii. Zreorganizujemy pokój twoim dorastającym dzieciom, uporządkujemy każdą przestrzeń, by wydobyć z niej potencjał, nawet bazując na zastanych podłogach czy instalacji elektrycznej. Metamorfoza to przecież najlepszy sposób, by poczuć różnicę w sposobie życia:)
 
Projekt Basicform – mieszkanie dla młodej kobiety, bo ład i minimalizm to nie kwestia wieku, ale doświadczenia:)

Cel jest jasny - ma być łatwiej, wygodniej, przestronniej, bardziej przytulnie, żeby nie musieć tracić czasu na zajmowanie się przedmiotami. Także wyeliminowanie bylejakości ze swojego życia. Porządki w tym ujęciu to nie tylko sprzątanie, ale też rozwój osobisty, wygaszanie pragnień, czasem nawet wzmocnienie wiary, bo prostota i umiar są przecież podwaliną wiary chrześcijańskiej. Dopiero odejmując sobie balastu dowiadujesz się, czego naprawdę potrzebujesz – tak wokół siebie, w swoim umyśle, jak i w relacjach. Pozbycie się bałaganu uczy oszczędności, lepszego wykorzystania posiadanych zasobów, zarządzania finansami. Poddajesz też analizie to, co jest dla ciebie bliskie i wystarczające, bez nachalnej agitacji nawołującej do nieustannego penetrowania swoich potrzeb odmienianych przez wszytskie przypadki. Nie tędy skręca minimalizm;)

 

Podsumowanie

Anna Mularczyk Meyer, autorka książki "Minimalizm po polsku", która to pozycja jest inspiracją do tego wpisu, dowodzi, że największym osobistym rozwojem jest to swoje miejsce wybrać, poprzestać na nim, zorganizować swoje domostwo tak, by doświadczając w nim dobrostanu oswobodzonego z zewnętrznych manipulacji na temat tego, co modne, co atrakcyjne, faktycznie móc realizować swoje wartości. Tym, co według autorki rozwija nas w kierunku esencji o sobie, nie jest przymusowe wychodzenie ze strefy komfortu, ale świadome poszerzanie strefy komfortu. Wtedy dopiero  oceniasz relacje z ludźmi, przyglądasz się ich stanowi i zastanawiasz, jakiego wysiłku wymaga ich utrzymanie, próbujesz określić, co znaczą dla ciebie, jakie są szanse ich pogłębienia lub naprawienia. Zobacz, ile sensu jest w tym, jak sobie posprzątasz na wiosnę!

Tagi: minimalizm porządki Anna Mularczyk Meyer Minimalizm po polsku